Pokonać własne bariery. Olsztynianka na biegu 3x Śnieżka=1x Mont Blanc

Autor zdjęcia: arch. prywatne

Podziel się:

Bieganie to jej życie. Towarzyszy jej od podstawówki. W lipcu Agnieszka Rogulsk-Słomińska z Olsztyna wzięła udział w najtrudniejszym polskim ultramaratonie 3x Śnieżka=1x Mont Blanc.

Wzięła Pani udział w biegu 3xŚnieżka=1 Mont Blanc. Jak wyglądały przygotowania do tego wydarzenia?
- Do zawodów szykowałam się od dłuższego czasu. Pomagał mi w nich Paweł Pszczółkowski, który pisze mi treningi. Na co dzień jestem osobą mocno zajętą, więc ograniczyłam treningi do 4 razy w tygodniu, a bywały i 3 tygodniowo albo niestety wcale, kiedy chorowałam. Moje przygotowania do biegu 3xŚnieżka=1 Mont Blanc opierały się głównie na zwiększeniu kilometrażu. W treningu pojawiał się niewystępujący wcześniej dystans 24km, różne „zabawy biegowe”. Miałam też możliwość pobiegania po górach podczas Wielkanocy, kiedy pojechałam na święta do Szklarskiej Poręby. Nie stosowałam żadnej diety. Jem wszystko na co mam ochotę. Chociaż bieg nazywa się 3xŚnieżka, to jego specyfika polega na tym, że uczestnik wybiera jeden z trzech dystansów, na którym wystartuje (mini – jeden raz wbieg na górę, średni - dwa razy i ultra - trzykrotne wbiegnięcie). Ponieważ w tym roku zdecydowałam się na dystans średni, starałam się też nastawić psychicznie na ogromny wysiłek i walkę ze sobą, gdyż ten weekend miał być upalny. Start był o godz. 9 z centrum Karpacza. Niestety, na niebie nie było żadnej chmury. Bieg był bardzo trudny. Na trasie panował upał (do 35-6 stopni). Pewne fragmenty trasy były pozbawione drzew, na trasie było dużo kamieni i turystów. Jedni byli bardzo fajni dopingowali, bili brawo, życzyli powodzenia, ale na innych trzeba było po prostu uważać. Po biegu od razu przykucnęłam przy kurtynie wodnej, miałam wrażenie, że „się gotuję”. Potem udałam się na zasłużony masaż. Następnego dnia nogi tak bolały, że musiałam je wymoczyć, więc pojechałam do Term Cieplickich, by zaznać ukojenia.

Który moment był najcięższy?
- Koniec pierwszej pętli, kiedy zbiegłam do Karpacza. Skorzystałam z bufetu i …musiałam wybiec ponownie w górę. Najpierw był stromy podbieg ulicą, a wiedziałam, że druga pętla jest technicznie trudniejsza… Miałam moment zawahania, ale wtedy przypomniały mi się słowa znajomego „powoli i do końca”. Ruszyłam.

To był pierwszy raz w tym wyścigu? Będą kolejne?
- Nie, w ubiegłym roku wzięłam udział w pierwszej edycji, ale na dystansie mini. Wtedy warunki pogodowe odpowiadały mi bardziej (było chłodno, na szczycie 4 stopnie). Po sobotnim biegu miałam na tyle dosyć, że przeszło mi przez myśl, że trzy pętle są nie dla mnie. Ale po dwóch dniach, kiedy lekko zelżał ból w nogach, jak ja to mówię „przeprosiłam się ze Śnieżką” i w przyszłym roku zmierzę się z dystansem ultra, czyli 3*Śnieżka. Mam tylko nadzieję, że pogoda będzie łaskawsza, bo to ona była moim głównym przeciwnikiem, nie dystans. Po prostu jedni wolą biegać w cieple, a inni w chłodzie. Ja zaliczam się do tej drugiej grupy.

Co Panią motywowało? Dlaczego postanowiła Pani wziąć udział w tym wyścigu?
- Od zawsze lubiłam góry. Wolę w wakacje chodzić po górach niż leżeć na plaży nad morzem. Karkonosze zajmują specjalne miejsce w moim sercu. Lubię tam wracać. Motywacji mi nie brakuje. Jest to łamanie kolejnych barier – jak mawia Paweł Pszczółkowski, jestem do tego stworzona.

Biega też pani rodzina — mąż, córka. Motywujecie się wzajemnie? Co daje rodzinne uprawianie sportu?
- Tak. Córka po latach trenowania w AZS-ie odeszła z klubu. Dalej biega, ale już na innych zasadach. Chyba spodobały jej się starty poza stadionem. Mąż dotrzymuje nam kroku, chociaż on biega wyłącznie dla siebie. Takie rodzinne uprawianie sportu daje przede wszystkim możliwość wspólnego spędzania czasu.

Jakie są Pani biegowe plany?
- Na jesieni może maraton. Chciałabym zejść poniżej 3h 30minut, ale do tego potrzebne są systematyczne treningi, które przy moich zapracowanych wakacjach na walizkach stanowią duży problem. Ale chcieć, to móc. Najważniejsze to mieć cel i małymi krokami do niego dążyć. Jak nie wyjdzie teraz, spróbuję następnym razem.




Komentarze (1)

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. PON-CHECK #2026758 | 93.181.*.* 14 lip 2016 01:10

    Podziwiam... Sam start jest sprym wyzwaniem, a ukończenie to prawdziwy triumf nad samym sobą! Gratuluje ukończenia tego masakrycznego biegu! http://pon-check.com/3-x-sniezka -1-x-mont-blanc/

    ! - + odpowiedz na ten komentarz