Nie jedziemy na wycieczkę, tylko po złoto

2016-01-27 12:23:14 (ost. akt: 2016-01-27 12:27:32)
Od lewej: żeglarze Piotr Cichocki i Monika Gibes oraz trener załogi Grzegorz Prokopowicz

Od lewej: żeglarze Piotr Cichocki i Monika Gibes oraz trener załogi Grzegorz Prokopowicz

Autor zdjęcia: arch.OSW

Podziel się:

Ona jest na wózku, on ma w obu nogach endoprotezy. Niepełnosprawność ich nie ogranicza, wręcz przeciwnie. Monika Gibes i Piotr Cichocki są żeglarzami. W tym roku jadą na Igrzyska Paraolimpijskie do Rio de Janeiro, gdzie zamierzają zdobyć złoto.

Piotr Cichocki pływa od 48 lat. To, że w obu nogach ma endoprotezy, nie zabiło w nim miłości do żagli. Potrzebował tylko wsparcia, które znalazł w Monice, z którą szykuje się na Igrzyska Paraolimpijskie w Rio de Janeiro.

Nie ma piękniejszego sportu niż żeglarstwo i to nie podlega żadnej dyskusji — mówi Piotr Cichocki, który z tą dyscypliną jest związany od 48 lat. — Dwa lata temu szukałem partnera do załogi. W żeglarstwie paraolimpijskim bowiem by stworzyć zespół, muszą być określone warunki. Przynajmniej jedna osoba musi poruszać się na wózku, druga musi mieć co najmniej minimalny stopnień niepełnosprawności. Ja znalazłem Monikę.
Ta załoga żeglarzy AKS-u OSW szykuje się właśnie do Igrzysk Paraolimpijskich w Rio de Janeiro. Awansowali dzięki dobremu wynikowi na Mistrzostwach Świata w australijskim Melbourne, gdzie zajęli piąte miejsce w klasie Skud 18.
— To była ciężka walka – mówi Monika Gibes. — W jednym z wyścigów urwały się stery. Do tego silne wiatry i fale sięgające trzech metrów, ale daliśmy radę. Jedziemy na igrzyska.

To nie wszystkie sukcesy olsztyniaków. Po paraolimpijskim awansie zdobyli również brązowy medal w rozgrywanych w Melbourne regatach o Puchar Świata.
— Monika jest moimi oczami, steruje łódką. Ja muszę dobrać miejsce i moment, w którym mamy wykonać zwrot. Do Melbourne nie przyjechaliśmy jako faworyci, ale odnieśliśmy sukces. To nasz czas — stwierdza żeglarz.
Do igrzysk zostało około 230 dni. Załoga już za tydzień zaczyna treningi.
— Jedziemy do Rio nie na wycieczkę tylko po to, by zdobyć złoty medal. Wkrótce wyjeżdżamy do Hiszpanii na obóz, na który przyjedzie też nasza konkurencja. Nie będziemy trenować sami. Czego się obawiamy w Rio? Problemem są prądy wodne. Ale z tą wodą będą walczyć też nasi przeciwnicy. Mam nadzieję, ze będzie sprzyjać nam — dodaje Piotr Cichocki.

— Trzeba być aktywnym. Wystarczy uwierzyć w siebie, nie bać się i zrobić pierwszy krok. Sport jest dla wszystkich i tak naprawdę to czy mamy niepełnosprawność czy też nie, nie zwalnia nas z dbania o siebie. Aktywność to dobra rehabilitacja dla wszystkich — przekonuje Monika Gibes.
mn

Fot. Bartosz Cudnoch

Komentarze (0)

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB