Wyprawa do Iten: mekki biegów długodystansowych

2017-07-24 12:00:00 (ost. akt: 2017-07-11 19:36:41)

Autor zdjęcia: Arch. prywatne

Podziel się:

Kiedyś ktoś powiedział, że marzenia należy głośno wymawiać, wtedy się spełnią. Dlatego Agnieszka Rogulska-Słomińska z Olsztyna już od kilku lat głośno powtarzała, że chciałaby pojechać do Kenii, a konkretnie . I udało się!

O Kenii, a konkretnie o Iten marzyłam od czasów szkoły podstawowej, od kiedy trenowałam bieganie w Gwardii Olsztyn. Na własne oczy chciałam zobaczyć legendarny stadion Kamariny wraz z trenującymi na nim sportowcami. Podobno marzenia należy głośno wypowiadać, wtedy się spełniają i kiedy nadarzyła się okazja wyjazdu, wróciły wspomnienia z młodości. Powiedziałam, że chcę tam pojechać i... zrobiłam to – opowiada Agnieszka Rogulska-Słomińska, olsztyńska biegaczka.

W lutym Agnieszka spakowała walizki i wraz z kilkoma osobami poleciała ku afrykańskiej przygodzie.
- Lot był długi – Warszawa – Katar (Doha) – Nairobia – Eldoret i potem jeszcze busikiem, tzw. matatu do Iten. Jednym zdaniem mogę podsumować swój ponaddwutygodniowy pobyt we wschodniej Kenii – to zupełnie inny świat! Nigdy wcześniej nie byłam na kontynencie afrykańskim. Owszem, troszkę podróżuję, ale czułam się jak w programie National Geografic. Spotkałam ludzi mieszkających
w lepiankach, bez wody, prądu, ale uśmiechniętych, kolorowych, żyjących w zgodzie z naturą, bez pośpiechu.

Odwiedziłam dwie szkoły: podstawową i średnią z internatem – warunki w nich panujące dalekie są od naszych standardów, ale to co mnie zaskoczyło, to że wszyscy uczniowie noszą piękne mundurki! W Kenii przekonałam się, jak naprawdę smakuje mango, awokado i banany. Poznałam wielu bardzo miłych ludzi, którzy płynnie mówią po angielsku, są kontaktowi i życzliwi...tak jak wtedy, kiedy z Martą zabłądziłyśmy podczas jednego z wybiegań. Wówczas z pomocą przyszedł Josef, 18-letni biegacz kenijski, który pomógł nam wrócić do HATC (High Altitude Training Centre, ośrodka w którym mieszkaliśmy, i który założyła gwiazda światowych biegów Lornah Kiplagat).

Pobyt w Iten i okolicach, na wysokości prawie 2400 m.n.p.m, był też czasem regularnych treningów za przygotowanie, których odpowiadał Krzysiek Janik - Running Performance, na stałe współpracujący z portalem bieganie.pl.
- Spokojne wybiegania okolicznymi ścieżkami po pomarańczowej ziemi pomiędzy swobodnie spacerującym bydłem i szeroko uśmiechającymi się do nas ludźmi było doznaniem magicznym. Oczywiście, były też i mocniejsze akcenty na stadionie Kamariny pośród wielu kenijskich biegaczy.

Mieliśmy także możliwość odbycia treningu na jedynym w okolicy tartanowym stadionie, który należy do Lornah, ale tam już tego klimatu nie czułam. Kiedy pierwszy raz stanęłam na stadionie Kamariny, pojawiły się łzy wzruszenia i chociaż byłam zmęczona wcześniejszym długim wybieganiem, musiałam zrobić rundkę wokół stadionu. Byłam szczęśliwa. W aspekcie biegowym osiągnęłam tu sporo, a to wszystko na wysokości w okolicach naszych Rysów! Z żalem wyjeżdżałam do Polski. Często wspominam wyjazd. Ludzi, przyrodę, kolory i regionalne potrawy – ugali, sukumawiki, które jadłam prawie codziennie. Wiem, że tam wrócę, ale póki co pielęgnuję zawarte tam znajomości — zapowiada Agnieszka Rogulska-Słomińska.


Komentarze (0)

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB